Creme brulee z owocami leśnymi

4 Flares 4 Flares ×

Lato gdzieś chyba się przyczaiło za rogiem. Zrobiło się chłodniej, wilgotniej i jakby bardziej ponuro, ale wierzę, że to tylko chwilowa niedyspozycja aury. W każdym razie deszcz z pewnością przyda się okolicznym lasom. Na straganach trudno jeszcze szukać jagód – mam nadzieję, że po tej deszczowej pogodzie las odwdzięczy się ich wysypem. Jeśli dodamy do tego kilka malin, poziomek, czy jeżyn i nieco waniliowego custardu, będziemy mogli cieszyć się pysznym creme brulee. To moja ulubiona wersja, co więcej, świetna na lato, bo do jej przygotowania nie trzeba włączać piekarnika, a deser gotowy jest w kilka chwil. Na dodatek, nie ma szans, że się nie uda, co przy klasycznej metodzie przygotowania może się zdarzyć.

Nie myślcie sobie, że robię w ten sposób creme brulee z czystego lenistwa. Bardzo lubię klasyczną wersję, ale ta, z owocami najlepiej sprawdza się właśnie tak. Owoce wprawdzie puszczają sok po zalaniu gorącym budyniem, ale nie miesza się on z kremem, nie rozrzedza go i nie zabarwia, przez co deser ma odpowiednią konsystencję i szalenie apetyczny wygląd.

Jeśli zastanawiacie się, co podać na deser w najbliższym czasie, wypróbujcie mój creme brulee. Jestem przekonana, że nie będziecie zawiedzeni. Pękająca, karmelowa powierzchnia deseru jest warta grzechu…

zobacz-przepis-pod-nowym-adrsem

The following two tabs change content below.
Z powodu planowanego zamknięcia platformy blog.pl, Ósmy Kolor Tęczy - blog kulinarny został przeniesiony. Aby zobaczyć cały przepis i skomentować, przejdź pod nowy adres klikając w zamieszczone odnośniki. Dziękuję. Nowy adres - http://osmykolorteczy.pl

2 przemyślenia na temat “Creme brulee z owocami leśnymi”

  1. ~Kasia pisze:

    It looks amazing!

Komentowanie wyłączaone