Miniaturowe pierożki curry do rosołu – alternatywa dla makaronu.

2 Flares Pin It Share 2 Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Email -- LinkedIn 0 2 Flares ×

 

Powoli gotujący się rosół… Esencjonalny, pachnący i klarowny. Przygotowanie idealnego, to jak magia lub co najmniej alchemia… Wystarczy jedno niedopatrzenie, a nie osiągniemy odpowiedniego efektu. Jednak gdy raz zgłębimy tajniki tej tajemniczej receptury, nie będą nam potrzebne żadne kostki rosołowe, bulionetki, czy inne wspomagacze. Będzie po prostu idealny i będzie smakował wszystkim.

Przepraszam za drobne utrudnienia.

Przepraszam za drobne utrudnienia.

The following two tabs change content below.
Z powodu planowanego zamknięcia platformy blog.pl, Ósmy Kolor Tęczy - blog kulinarny został przeniesiony. Aby zobaczyć cały przepis i skomentować, przejdź pod nowy adres klikając w zamieszczone odnośniki. Dziękuję. Nowy adres - http://osmykolorteczy.pl

4 przemyślenia na temat “Miniaturowe pierożki curry do rosołu – alternatywa dla makaronu.”

  1. ~Cicha pisze:

    Mniam, pycha, choć rzaaadko robię, bo pierogi generalnie wydają mi się pracochłonne – i czasochłonne… ale chyba niebawem znów się skuszę, bo narobiłaś mi smaka (curry nie dodawałam, może warto spróbować…).

    1. Pastelle pisze:

      No cóż, nie sposób zaprzeczyć. Pierogi same się nie lepią ;) Warto zaopatrzyć się w taki mały przyrządzik do wykrawania lub sklejania. To wprawdzie nie to samo co ręcznie formowane falbanki, ale znacznie przyspiesza proces przygotowywania pierogów, a ze smakami zawsze warto eksperymentować – do odważnych świat należy :D

  2. ~Cicha pisze:

    Kurczak blady, tylko właśnie dla mnie cały urok jak ręcznie lepione ;) miałam taką „maszynkę” do sklejania, ale jakoś nie związałam się z nią na dłużej ;)

    1. Pastelle pisze:

      Coś za coś, ja używam, bo tylko dzięki tej maszynce mogę pozwolić sobie na lepienie pierogów. Przy okazji młode mają zabawę i siedzą w miejscu ;) Ale to święta prawda, że te lepione własnoręcznie inaczej smakują :)

Komentowanie wyłączaone