Miniaturowe pierożki curry do rosołu – alternatywa dla makaronu.

1 Flares Pin It Share 1 Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Email -- LinkedIn 0 1 Flares ×

 

Powoli gotujący się rosół… Esencjonalny, pachnący i klarowny. Przygotowanie idealnego, to jak magia lub co najmniej alchemia… Wystarczy jedno niedopatrzenie, a nie osiągniemy odpowiedniego efektu. Jednak gdy raz zgłębimy tajniki tej tajemniczej receptury, nie będą nam potrzebne żadne kostki rosołowe, bulionetki, czy inne wspomagacze. Będzie po prostu idealny i będzie smakował wszystkim.

To chyba najpopularniejsza zupa w naszym kraju, na jej bazie możemy zrobić niemal wszystko, a w wielu domach nie ma niedzielnego obiadu bez rosołu. U mnie, może nie jest regułą, ale pojawia się stosunkowo często. Najbardziej lubię drobiowy, z odrobiną wołowiny dla smaku, z porażającą ilością warzyw i lubczykiem. Czasami pozwalam sobie na nieco ekstrawagancji i dodaję odrobinę imbiru, czy szczyptę kurkumy. Zawsze jednak trzymam się podstawowej receptury. Mięso wrzucam do zimnej wody i stawiam na najmniejszym ogniu. Skrupulatnie usuwam „szumowiny”, a gdy przestaną się zbierać, wrzucam oczyszczone warzywa (kilka marchewek, korzeń pietruszki, sporą część pora, czasami kawałek selera – choć niektórzy uważają, że nadaje wywarowi kwaśny posmak), kilka ziaren pieprzu i pozwalam, by pomalutku się wszystko gotowało…

Później już tylko pozostaje zastanowić się z czym mam ochotę go podać. Poza tradycyjnym makaronem mam do wyboru lane kluski, ryż, kostkę z kaszy manny, albo różnej maści pierożki i to właśnie nimi dzisiaj chcę Was uraczyć.

To już drugi wpis, w którym podaję propozycję wykorzystania wkładki z rosołu. Tym razem zapraszam na miniaturowe pierożki curry. Może i są one bardziej pracochłonne niż ugotowanie makaronu, ale jeśli istnieje choć niewielka szansa, że teściowa Was pochwali pierwszy raz w życiu, mąż zauważy jakąś zmianę, a syn przestanie bać się ok w rosole, to chyba warto ;)

No i właśnie, przypomniałam sobie, że miałam zatytułować wpis „oka w rosole i uszka do kompletu”, ale do Halloween chyba jeszcze zbyt daleko, a w normalny poniedziałek, mogłoby zabrzmieć to zbyt upiornie  ;)

 

Składniki:

na ciasto pierogowe:

  • szklanka mąki
  • mocno ciepła, prawie gorąca woda
  • szczypta soli

na farsz:

  • mięso z rosołu, u mnie ćwiartka z kurczaka
  • gotowane warzywa: ok 2 marchewki, ok 2 pietruszki, kawałek selera
  • cebula
  • łyżka oliwy
  • przyprawy: curry, pieprz – u mnie Appetita
  • natka pietruszki, może być suszona
  • sól

Przygotowanie:

  • Mięso obrać z kości, dodać odsączone warzywa i rozdrobnić. Ja użyłam blendera – zaledwie kilka obrotów, by zachować drobne kawałki mięsa i warzyw.
  • Cebulę drobno posiekać i zeszklić na łyżce oliwy. Dodać zmielone mięso z warzywami i podsmażyć.
  • Pod koniec doprawić curry, solą i pieprzem do smaku i posiekaną natkę pietruszki i zestawić z ognia. Lekko przestudzić.
  • Przygotować ciasto na pierogi. Wsypać mąkę do miski, zrobić wgłębienie i stopniowo dolewać wodę zarobić gładkie i elastyczne ciasto.
  • Lepić malutkie pierożki, wypełniając je farszem mięsnym, a następnie gotować w osolonym wrzątku z łyżką oleju, by się nie posklejały.
  • Podawać jako dodatek do rosołu.

 

Smacznego :)

Dzięki współpracy z portalem Uroda i zdrowie, mam przyjemność używania przypraw Appetita, które uwiodły mnie swoim aromatem ;)

The following two tabs change content below.

Małgosia

Dołącz do grona czytelników na serwisach społecznościowych, by śledzić na bieżąco kolejne wpisy lub przejdź do dyskusji, pozostawiając komentarz. Śledzę je na bieżąco, choć nie zawsze mam możliwość udzielenia odpowiedzi od razu. - Komentarze zawierające linki mogą nie zostać opublikowane - Komentarze naruszające ogólnie przyjęte zasady netykiety oraz dobrego wychowania, mogą ulec moderacji lub zostać trwale usunięte.

Ostatnie wpisy Małgosia (zobacz wszystkie)

4 przemyślenia na temat “Miniaturowe pierożki curry do rosołu – alternatywa dla makaronu.”

  1. ~Cicha pisze:

    Mniam, pycha, choć rzaaadko robię, bo pierogi generalnie wydają mi się pracochłonne – i czasochłonne… ale chyba niebawem znów się skuszę, bo narobiłaś mi smaka (curry nie dodawałam, może warto spróbować…).

    1. Pastelle pisze:

      No cóż, nie sposób zaprzeczyć. Pierogi same się nie lepią ;) Warto zaopatrzyć się w taki mały przyrządzik do wykrawania lub sklejania. To wprawdzie nie to samo co ręcznie formowane falbanki, ale znacznie przyspiesza proces przygotowywania pierogów, a ze smakami zawsze warto eksperymentować – do odważnych świat należy :D

  2. ~Cicha pisze:

    Kurczak blady, tylko właśnie dla mnie cały urok jak ręcznie lepione ;) miałam taką „maszynkę” do sklejania, ale jakoś nie związałam się z nią na dłużej ;)

    1. Pastelle pisze:

      Coś za coś, ja używam, bo tylko dzięki tej maszynce mogę pozwolić sobie na lepienie pierogów. Przy okazji młode mają zabawę i siedzą w miejscu ;) Ale to święta prawda, że te lepione własnoręcznie inaczej smakują :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>